LOTTO Superliga Felietony
Wielki Jiri! Dekorglass i Bogoria zagrają o tytuł!
person_outline Wojtek Chrząszcz

Jak to jest, kiedy grasz dwa mecze, łącznie trzydzieści setów, a o awansie Twojego zespołu do wielkiego finału LOTTO Superligi decydują cztery piłki? Przekonali się o tym tenisiści stołowi Dekorglassu Działdowo, którzy w dramatycznych okolicznościach wyeliminowali Sokołów Jarosław i dołączyli do Dartom Bogorii Grodzisk Mazowiecki.

fot. Dekorglass Działdowo
Geniusz, artysta, cudotwórca - tak w kilku słowach można opisać wyczyn Jiriego Vrablika.

To, co stało się w dwumeczu pomiędzy Dekorglassem a Sokołowem przerosło najśmielsze oczekiwania nawet najbardziej wymagających kibiców tenisa stołowego. Już pierwszy mecz w Jarosławiu pokazał, że będzie to rywalizacja mająca dość niespodziewanych bohaterów. Na Podkarpaciu ogromną niespodzianką było zwycięstwo Pawła Chmiela nad Andrejem Gaciną, a przypomnijmy, że jeszcze niedawno Chorwat wygrywał Ligę Mistrzów, a Polak zdobywał punkty w pierwszej lidze! Dwukrotny Mistrz Polski z Jarosławia wygrał ostatecznie u siebie 3:1, dzięki czemu podopieczni Kamila Dziukiewcza jechali na Warmię i Mazury ze sporą zaliczką.

Jiri Vrablik, który pod nieobecność Wei Shihao musiał skupić się na funkcji trenera jak i zawodnika, zaryzykował ustawieniem w meczu rewanżowym. Vrablik chciał za wszelką cenę wygrać 3:0 i bez cienia wątpliwości uzupełnić skład finału, w którym już czekała Bogoria. Sam podszedł jako pierwszy do stołu, gdzie zmierzył się z Pawłem Chmielem. Po emocjonującym pojedynku wygrał z Polakiem w czterech setach, a kilkanaście minut później Jakub Dyjas podwyższył prowadzenie, wygrywając po raz drugi w przeciągu kilku dni z Kou Leiem. Było już 2:0, a plan szkoleniowca Dekorglassu sprawdzał się idealnie. Plany pokrzyżował mu Sathiyan Gnanasekaran, który nie dość, że przedłużył nadzieję, to w zasadzie praktycznie zapewnił awans po zwycięstwie z Gaciną, który jak się okazało był najsłabszym punktem ekipy z Działdowa.

Gdy wydawało się, że Sokołów stanie do walki o tytuł, niesamowitej sprawy dokonał Jiri Vrablik. Trzydziestoośmioletni grający trener ekipy z Mazur wypunktował Kou Leia do trzech i do sześciu, a to oznaczało, że stosunek pojedynków i stosunek setów był identyczny. Aby wyłonić zwycięzcę, trzeba było liczyć małe punkty, w których lepszy okazał się Dekorglass, wygrywając 288:284!

Sporo było o Działdowie i Jarosławiu, ale nie pisać o półfinale pomiędzy Dartom Bogorią Grodzisk Mazowiecki a Baltą AZS AWFiS Gdańsk byłoby grzechem, ponieważ tam też było sporo emocji. Szczególnie pierwsza konfrontacja tych zespołów na Pomorzu była horrorem, wygranym przez gdańszczan 3:2. Wówczas genialnie zagrał Szymon Malicki, wygrywając z Pavlem Siruckiem i dokładając decydujące „oczko” w grze podwójnej z Tomaszem Tomaszukiem. W rewanżu w hali przy ul. Westfala 3a, trener Tomasz Redzimski zmienił ustawienie, posyłając na pozycję numer dwa Sirucka, a na „trójkę” swojego syna – Miłosza. Opiekun ekipy z Mazowsza, przysłowiowo „miał nosa”, bowiem jego zespół pewnie odrobił straty z nawiązką, wygrywając 3:0, tracąc przy tym tylko jednego seta! Jak przyznał w pomeczowym wywiadzie szkoleniowiec „Akademików” z Gdańska Bartosz Gajek, kluczem do wygranej Bogorii w trzech pojedynkach była wygrana Pavla Sirucka z Patrykiem Chojnowskim.

Tym samym, brązowe medale pojechały na Pomorze i Podkarpacie, zaś w finale, o swój ósmy tytuł w historii zagra Dartom Bogoria oraz Dekorglass, który mimo tego, że do tej pory już dwukrotnie meldował się w finale, to jeszcze Mistrzem Polski nigdy nie został. Kiedy finał? Tego na ten moment oficjalnie nie wiadomo.

Na sam koniec kilka plusów i minusów półfinałowych spotkań LOTTO Superligi:

Plusy:

Jiri Vrablik – niekwestionowany bohater półfinału LOTTO Superligi, popularny „Jurek”, jak mówią na niego kibice w Działdowie jako trener zaryzykował ustawieniem w drugim meczu, a mimo przeciwności losu przy stole, sam potrafił poprowadzić swój zespół do wielkiego finału.   

Balta AZS AWFiS Gdańsk – nie ma co ukrywać, nikt nie stawiał gdańszczan w roli kandydata do medalu, tymczasem podopieczni trenera Bartosza Gajka nie dość, że znaleźli się w półfinale, to postawili trudne warunki faworyzowanej Dartom Bogorii.

Paweł Chmiel – pokonał dużo wyżej notowanego Andreja Gacinę u siebie, a na wyjeździe stoczył bardzo wyrównany pojedynek z Vrablikiem. Grał bez kompleksów, ofensywnie, widowiskowo i walczył o każdy punkt.

Sathiyan Gnanasekaran – Hindus zrobił swoje. W pierwszym meczu pokonał Jiriego Vrablika, a w drugim Andreja Gacinę.

Panagiotis Gionis – „Panos” podobnie jak Gnanasekaran był pewnym punktem swojej drużyny. W Gdańsku zdobył komplet zwycięstw, w rewanżu otworzył wynik spotkania.

Jakub Dyjas – cieszą dwa zwycięstwa reprezentanta Polski nad Kou Leiem. To dobry prognostyk przed europejskim turniejem kwalifikacyjnym do Igrzysk Olimpijskich w Tokio.

Minusy:

Kou Lei – Chińczyk z ukraińskim paszportem miał dać Sokołowi Jarosław awans do finału, natomiast jego wysoka porażka z Vrablikiem była główną przyczyną lepszego stosunku małych punktów Dekorglassu Działdowo.

Andrej Gacina – to nie był dwumecz Chorwata. Przegrał w Jarosławiu z Pawłem Chmielem i Kou Leiem, a w Działdowie z Gnanasekaranem. Przede wszystkim brakowało mu pewności siebie, 34-latek popełniał proste błędy. Na pewno kibice, osoby związane z klubem jak i sam zawodnik liczą na dużo lepszy występ w finale.

Kalendarz
October
Pon
Wt
Śr
Czw
Pi
So
Nie